Co takiego jest tam… na Kujawach… w Bydgoszczy?
Mikroświat: dolina Wisły z rozlewiskami łąk w zachodzącym słońcu i Brda, jak bijące spokojnie serce miast. Wielka, mała historia wymieszanych kart tej samej historii dawnych Prusów, Krzyżaków, Kujawian, Polaków… i kamienne „Pruskie Baby” o zatartych obliczach patrzące na przechodniów… i gmach opery… i spichlerze… i wyspa Młyńska z wygrzewającymi się na trawie studentami… mikroświat-mikrokosmos.
Jakieś 5 – 7 lat temu po raz pierwszy zawiozłem uczniów Szkoły Da Vinci na konkurs fryzjerski do szkoły w Bydgoszczy – i już nie tylko ja kochałem to miasto…
Dotychczas zawsze, pisząc o konkursie, dodawałem kilka słów komentarza od siebie. Chcę to zrobić, ale nie jest to łatwe. Tym razem zawieźliśmy tylko jeden zespół do konkurencji wizażu: Jadzię Kilian jako kreatorkę i Igę Grabowską jako modelkę. Kolejny raz okazało się, że niewiele szkół umie odróżnić wizaż od prób charakteryzacji. Podobnie zresztą i jury. Więc nasza Jadzia zajęła trzecie miejsce za swój wizaż chociaż dwa pierwsze miejsca to były właśnie próby charakteryzacji (sztuka rządzi się zupełnie innymi prawami).
Podobnie było z konkursem fryzjerstwa damskiego: ze wszystkich zawodników tylko jeden chłopak zaprezentował technikę fryzjerską, pozostali raczej sztukę tapiru – i to zostało nagrodzone przede wszystkim.
Cóż? Nie z każdego konkursu muszę być zadowolony.
Tak czy inaczej, to był nasz 22 konkurs w bieżącym roku szkolnym, z którego także wróciliśmy jako laureaci! Dobra passa trwa nieprzerwanie.
